NieopublikowaneNarodowyDzieńPamięci„Żołnierzywyklętych”

Wojciech Goniowski  
Odsłony: 613  

W związku z przypadającym 1 marca Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy wyklętych” przypominamy tekst oświadczenia jakie wygłosił dniu 06.05.2010 r. poseł VI kadencji Sejmu RP pan Adam Krupa o kapłanie rodem z Wicynia ks. ppłk Józefie Zatorze Przytockim (1912-1978)

Stenogram

Poseł Adam Krupa:

    Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Na początku marca bieżącego roku organizacje kombatanckie Armii Krajowej zwróciły się z apelem do Wysokiej Izby o ustanowienie 1 marca Dniem Żołnierzy Polskiego Podziemia Niepodległościowego. Apel ten, ze wszech miar słuszny, spotkał się już z przychylnym odzewem większości klubów, również prezydenta Rzeczypospolitej; podjęcie stosownej uchwały jest zatem już tylko kwestią czasu. Spłacamy tym samym dług wdzięczności wobec żołnierzy wyklętych, jak gorzko określamy tych bohaterów walk o niepodległość powojennej Polski, patriotów, którzy w zamyśle ówczesnych władz mieli zostać wymazani z kart historii, a w najlepszym razie przejść do niej wyłącznie z piętnem zdrajców i bandytów.

 

    Ustanowienie święta ma mieć przede wszystkim swój rezonans społeczny, ponieważ sama wiedza i prawda o żołnierzach w oczywisty sposób nie była i nie jest obca środowiskom niepodległościowym. Dla tych osób jest również oczywiste, że pamięć o żołnierzach wyklętych łączyć się winna nierozerwalnie z pamięcią o księżach niezłomnych, jak coraz częściej nazywamy kapłanów, którzy walczyli przeciwko zniewoleniu sowieckiemu powojennej Polski. Podobnie jak w przypadku żołnierzy wyklętych ich ofiara i bohaterstwo nie znalazły jeszcze należytego miejsca w zbiorowej narodowej pamięci. W związku z tym czy nie warto rozważyć możliwości rozszerzenia nazwy przyszłego święta do formy uwzględniającej również kapłanów?

    Do grona tych niezłomnych kapłanów w mrocznych czasach powojennej Polski należał niewątpliwie ksiądz Józef Zator-Przytocki, dziekan okręgu krakowskiego Armii Krajowej. W przypadku tego kapłana wobec jego więziennych przejść i prześladowań, jakim był poddawany, możemy mówić o gehennie.

    Ścigany przez NKWD od czasów wkroczenia do Polski wojsk sowieckich, został aresztowany w 1948 r. i skazany przez wojskowy sąd w Warszawie na 15 lat więzienia, 5 lat pozbawienia praw obywatelskich i honorowych oraz konfiskatę mienia za usiłowanie obalenia ustroju przemocą. Więziony był w osławionych kaźniach UB, na Koszykowej w Warszawie, potem w X Pawilonie więzienia na Mokotowie, następnie we Wronkach, ponownie na Mokotowie, potem w Rawiczu, ponownie we Wronkach i ponownie na Mokotowie.

W międzyczasie trafiał do szpitali, gdzie przechodził operacje narządów wewnętrznych uszkodzonych podczas przesłuchań. Więzienia komunistyczne opuścił ksiądz Zator ostatecznie w 1955 r. na mocy tzw. amnestii, z której formułą zresztą nigdy się nie pogodził, domagając się u władz pełnej rehabilitacji.

    Po latach napisał w swoich pamiętnikach, że podczas tych lat udręki więziennej powtarzał sobie: ˝Jestem żołnierzem Kościoła katolickiego˝. Ta właśnie żołnierska postawa zawsze charakteryzowała księdza Zatora-Przytockiego w czasach wielkiej próby. Po studiach na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, po przyjęciu święceń i pracy duszpasterskiej na Kresach Wschodnich, z własnej woli tuż przed wybuchem wojny został kapelanem wojskowym. Temu wyborowi pozostał wierny do końca. Odbierał przysięgi żołnierzy wyruszających na front, po klęsce wrześniowej angażował się w ich przerzut do Rumunii i na Węgry. Sam przedostał się do Krakowa, gdzie uczestniczył w ruchu oporu Związku Walki Zbrojnej.

    Po wojnie, po wspomnianej więziennej gehennie, związał swą posługę z Wybrzeżem, gdzie między innymi odbudowywał kościoły, a później w latach 70., będąc proboszczem parafii Ducha Świętego przy Bazylice Mariackiej w Gdańsku, wspierał Ruch Młodej Polski i działalność Wolnych Związków Zawodowych. Zawsze w służbie dla Polski. Był dwukrotnie odznaczony Orderem Virtuti Militari, czterokrotnie medalem ˝Polska Swemu Obrońcy˝, Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem Walecznych oraz Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami.

    Nie miejsce tu i czas, by przedstawiać bardziej szczegółowe zasługi, drogę życiową i kapłańską księdza Zatora. Warto natomiast wspomnieć o cennej inicjatywie mieszkańców rodzinnej miejscowości księdza, czyli obecnych potomków przedwojennego kresowego Wicynia na Podolu, i przy okazji zwrócić uwagę na charakterystyczną dysproporcję w czczeniu pamięci wybitnych postaci naszej najnowszej historii.

    Klub Wicynian zrzeszający byłych mieszkańców Wicynia i ich następców ustanowił i ufundował medal księdza dr. płk. Józefa Zatora-Przytockiego ˝Odwaga dla przyszłości˝. W uchwale kapituły medalu czytamy: ˝Urodzony i wychowany w Wicyniu kapłan to doktor nauk, pułkownik, bohater Armii Krajowej, kawaler Orderu Virtuti Militari i prałat honorowy papieża Pawła VI. Swoją wiernością Ewangelii, miłością do Polski, pracą, nauką i bohaterstwem w II wojnie światowej, a następnie nieugiętością i niezłomnością wobec straszliwych prześladowań i tortur w więzieniach komunistycznych stał się wyrazicielem wartości najwyższych, stale aktualnym wzorcem życia i przesłaniem na przyszłość dla nas wszystkich˝.

    Wobec takiej inicjatywy lokalnego środowiska gorzka jest konstatacja, że w licznych ogólnopolskich publikacjach, w mediach przy omawianiu okresu powojennego na różnych forach przez różnych dziennikarzy, publicystów, historyków i posłów nazwisko tego kapłana nie pojawia się tak, jak powinno - jako jedno z pierwszych i przykładowych dla zobrazowania postawy, ofiary i oporu duchowieństwa polskiego wobec sowietyzacji powojennej Polski.

    Ufam, że dysproporcja ta, zwłaszcza po ustanowieniu (Dzwonek) wspomnianego święta, zmniejszy się i postać księdza Zatora znajdzie swoje miejsce we wdzięcznej pamięci narodu na szerszą skalę. Za niespełna 2 lata minie setna rocznica urodzin księdza Józefa Zatora-Przytockiego, kapłana niezłomnego. Miejmy nadzieję, że tę rocznicę obchodzić już będą uroczyście nie tylko wspomniani potomkowie mieszkańców kresowego Wicynia, gdzie ksiądz się urodził w 1912 r., i nie tylko parafianie kościoła Najświętszej Marii Panny w Gdańsku, gdzie zmarł w 1978 r. podczas odprawiania mszy i gdzie został pochowany. Dziękuję. (Oklaski)